O autorze
Bartosz Janiczek - Fotograf koncertowy, który nie wyobraża sobie uczestniczenia w koncercie bez możliwości robienia zdjęć. Młody człowiek uwielbiający kontakt z ludźmi i kulturą, odkrywający i próbujący opisać świat za pomocą szklanego oka.

Męskość bez brody, testosteronu i...

Broda, penis, papieros, tatuaże, umiejętność zapewnienia bezpieczeństwa, siła, cynizm. To tylko część atrybutów, jakie wymienili moi znajomi, gdy poprosiłem ich o opisanie tego, co kojarzy im się z męskością. Jak w obliczu tego wygląda taka impreza jak Męskie Granie? Ile z męskości ma w sobie tak nazwana impreza muzyczna?

Podarte dżinsy i koszulki, spod których widać zroszone potem mięśnie, zarost, siłę, testosteron i tatuaże. Błysk zębów i silne spojrzenia rzucane ze sceny. Tak, Męskie Granie może tchnąć męskością. I podobać się. Zwłaszcza, kiedy doda się do tego naprawdę zacną oprawę, którą organizatorzy zafundowali widzom we Wrocławiu. Muzycznie ciężko ocenić jednoznacznie tę imprezę, ponieważ ja czułem się lekko zawiedziony. Ale z kolei inni bawili się doskonale. Jednak tym razem nie chodzi o muzykę, zatem pozostawmy tę kwestię ocenie indywidualnej.





Co to znaczy, że granie jest męskie? Muzykę mają grać mężczyźni? Nie, zdecydowanie nie. A może to ma być muzyka dla mężczyzn? Nie, to byłoby jeszcze większe kłamstwo. Więc o co chodzi? Wydaje mi się, że o podejście. Zarówno do świata jak i siebie samego. Dojrzałość i dystans. Wielu osobom tego brakuje – i to niezależnie od płci. Może zatem największą oznaką męskości będzie umiejętność przyznania się do tego, że nie jesteśmy idealni? Bądźmy zatem męscy! I Panie i Panowie.



Co dla mnie było męskie w koncertach, które odbyły się na Kępie Mieszkańskiej, we Wrocławiu? Kilka elementów. Maria Peszek, która sama, bez żadnego pośrednika, podchodzi do przedstawicieli mediów i tłumaczy, że dziś nie da rady poświęcić im czasu z takich a nie innych powodów. Kasia Nosowska, żartująca ze sceny, że tu tak niskim głosem potrafi zaśpiewać, a potem tak śmiesznym głosikiem mówi "dziękuję". Czasami panie mają większe jaja od panów, nie bójmy się tego powiedzieć. I wreszcie Adam Ostrowski, znany jako O.S.T.R., który wciąga na scenę jednego ze swoich fanów, śpiewa razem z nim. Tak, dla mnie to było męskie. Może zatem to nie w tych mięśniach, penisach, sile i brodach tkwi męskość, ale w odwadze, która pozwala na pokazanie, że jesteśmy normalnymi ludźmi. Mimo wszystko. Może właśnie to jest ta idea Męskiego Grania, która trafia bezpośrednio do mnie?



Co tu dużo mówić. Niezależnie od muzyki, która nie do końca była idealna dla mnie, niezależnie od świateł, sceny czy jakichkolwiek innych aspektów organizacyjnych, Męskie Granie we Wrocławiu było prawdziwe męskie!

Trwa ładowanie komentarzy...